Kot nasz - znaleziony przez dobrych ludzi i przygarnięty przez jeszcze lepszych (czyli nas) jest z nami niecałe 4 miesiące
Był już nad morzem
Był nad jeziorem
Dzieci rozśmieszają:
wdrapujemy się po schodach na 3 piętro. Nagle M1 tłumaczy młodszej siostrze:
wiesz, kiedyś będziemy sobie same imprezy robić w domu, a mama będzie czekać - TU (klatka schodowa na 1 piętrze) albo TU (klatka schodowa na 3 piętrze) albo sobie usiądzie TU (wycieraczka sąsiadów naprzeciwko)
no taki marny los matki
Widziałam kobiety w przewiewnych sukienkach bez ramiączek
z rozpuszczonymi długimi włosami
idące z rękę ze swoim (tylko) chłopakiem
z makijażem, takim lekkim acz wyrazistym (zaznaczone różem kości policzkowe)
nic nie ciągnęły, nic nie pchały ani nie nosiły
Powitania nasze, po całym dniu pracy są zawsze pełne miłości
M1 uśmiechnie się i powie:
a czemu nie masz sukienki mamo? albo
dlaczego tak szybko/późno przychodzisz? albo
co na obiad? albo
a gdzie jest tatuś/K2 ? ...
K2 wita się inaczej
Biegnie, wyciąga ręce, piszczy ze szczęścia, całuje, krzyczy czule: MAMUSIU MOJA!