Wszystko jest BTSem

23:25 Unknown 0 Comments

Po jakże nieudanej próbie pracy w firmie BTS, o której już pisałam dokładnie tutaj,

bliska depresji stwierdziłam, że wszystko jest BTSem, czyli gówniane i bez sensu.

W przypływie żalu napisałam parę opowieści zaczynających się na literki B T S.

I naprawdę przez chwilę myślałam, że nie żyjemy w żadnym matrixie, żyjemy w BTSie. 

Głupie?




Bo Taką Szkołę wybrałam sobie sama... najpierw liceum – no może nie sama, ale uczelnie wyższą już samiutka. Dlatego nikogo nie wyzywam, nie obrażam się i płacę ten kredyt na naukę, za naukę, za karę… płacę co miesiąc i myślę: masz babo wykształcenie to płać.
Póki masz z czego oczywiście. Jak tu wybierać studia, jakim kluczem się kierować, jak bardzo wytrwałym w dążeniu do celu trzeba być. Leniwa jestem, ot to.
Mogłam iść na weterynarię, moje marzenie…. Ale jak tu bez koneksji, bez pieniędzy na dojazdy, łapówki. ..jak tu zostawić mojego Wybranka - zakochani bez pamięci dopiero od niedawna, mamy się rozstać bo ja chcę Olsztyn, Lublin, Wrocław… oj nie, widocznie aż tak bardzo nie chce. Może ciut bliżej, może zootechnika w Poznaniu. Związane ze zwierzętami jest? Jest. Bliziutko Wybranka jest? Jest.
No to próbujemy. Udaje się. Jeeeee, studiuje. Jeeeee, będę zootechnikiem… minęło hmmm 8 lat.. Nie mam pracy, mam dwójkę dzieci i męża – Wybranka jakżeby inaczej (Jeeee)
No co tu ukrywać, mówić nie tak miało być, czy tak miało być. Czasami tak jest. Będzie lepiej, będzie gorzej, tego nie wiem. Póki co myślę, zastanawiam się –  Moja wina? Niczyja wina? Szkoły wina?

 Szczurek w trakcie moich badań do pracy magisterskiej. Biedak

0 komentarze: