cierpienie cierpienia

22:28 Unknown 3 Comments

M1 cierpi, bardzo cierpi.
Gdy tak patrzyła na mnie w nocy, gdy jej powieki, usteczka, rączki i stópki powlekało milion czerwonych palących bąbli, gdy prosiła mnie żebym jej pomogła, krzyczała że ją wszystko boli, myślałam że umrę z niemocy.

Ona wierzyła, że biały płyn (płynny puder...) pomoże jej wyzdrowieć, że syropek (wapno..) załagodzi swędzenie. I tak podawałam jej raz to raz to, głaskać nie mogłam, tulić nie mogłam bo bolało ją ciałko. Nawet położenie główki na poduszkę było nie do zniesienia.
Nagle ją wszystko przerosło, zeszła z łóżka, powiedziała, że idzie i że nie wie gdzie idzie i rozpłakała się jeszcze bardziej.
Wzięłam ją szybko na ręce i mimo tych wszystkich chrostek tuliłam z całej siły, a ona pozwalała mi na to i mówiła że mnie kocha. Że bardzo mnie kocha. Że babcie Iwonkę też kocha i gwiazdorka kocha...
Miała takie mądre spojrzenie, pełne wiary i siły.
(gdy miałam grypę żołądkową to nawet w połowie nie byłam taka dzielna jak ona, myślałam że umrę najzwyczajniej w świecie)
Chyba zrobiła to po to, żebym przestała się mazać, wytarła te brzydkie rozmazane oczy i zaczęła wierzyć, że z ospy się wychodzi, żeby i ona mogła w to uwierzyć.
Zacisnęłam pięści, wzięłam się w garść i smarowałam dalej. Zasnęła.

Dzieci są silne, są szalenie wytrzymałe i mądre.
Myślę, że więzi jakie tworzę z dziewczynkami podczas ich chorób są o niebo silniejsze, a na pewno bardziej wartościowe niż te gdy rysujemy, budujemy klockami, kąpiemy się.
Chwile ich słabości są próbą naszych sił, a ich siła pokazuje nam jacy my dorośli jesteśmy słabi...



Dziś jest jej lepiej, troszkę mniej swędzi, spać może. Załatwiliśmy kolejny syropek niby na wirusa i mocno wierzymy w jego siłę. 
M1 wyznała mi miłość kilkanaście razy, ja jej kilkadziesiąt. 
Moja mała księżniczka

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

tak się tworzą najsilniejsze więzi w pocie , chorobie, krwi, smarkach, wysokiej gorączce a rodzice, którzy nas pielęgnują zostają w naszych sercach na zawsze.

Unknown pisze...

Podobno wszystko co wartościowe jest trudne. Rodzice nas pielęgnują, później my rodziców, wszystko jest odpowiednio poukładane. Tak wygląda miłość.

Mamiczka pisze...

Współczuję. Oby przeszło jak najszybciej.