Pasowanie na przedszkolaka

21:51 Unknown 0 Comments

zapomniałam o nim
byłam przekonana że dziś przychodzi dentysta do dzieciaczków
ale to dopiero za miesiąc
a pasowanie było dziś

bez udziału rodziców, żeby nie stresować maluchów
i dobrze
Jakby każda para rodziców wzięła ze sobą babcie lub dziadka coby się rodzinnie wzruszyć
to na sali byłoby jakieś 100 osób
nie da rady

Miałam tylko ubrać na żółto K2
bo to grupa kaczuszek
miały przygotowane papierowe opaski z kaczuszką
nauczyły się śpiewać i tańczyć:

Ta kaczuszka dzióbek ma,
ta kaczuszka skrzydła ma,
i ogonek też ma, Kwa kwa kwa kwa...


(hmm M1 jest Krasnoludkiem a też przerabiała ten utwór w maluszkach...nieważne)


ale apropos kolorów.. poszła w różowym polarze w fioletowe kropki i ciepłych czarnych leginsach
zimno było rano, wyleciało nam z głowy

nic się oczywiście nie stało
dziecko traumy nie ma 
bo to nie M1, która przez 365 dni wypominała mi że:
jako jedyna nie dała Pani kwiatka na dzień nauczyciela
a mówiąc to wyglądała mniej więcej tak:

fot. Adam Miński

(w tym roku każda Pani dostała, bałam się :P )

Z okazji tak ważnego wydarzenia dzieci miały Pana Magika i pyszny obiadek
Dzień musiał być bardzo fascynujący
Bo K2 wróciła w innym zestawie ubraniowym
ale nie wnikajmy w szczegóły
bo po co
ważne, że dziecko zadowolone :)



A jakie radosne były dziewczynki gdy w niedzielne popołudnie tatuś je kręcił na karuzeli
M1 ze szczęścia... a w zasadzie nie wiem dlaczego, bo wcześniej jej się nie zdarzało
zaczęła krzyczeć LEGIA, LEGIA!!
K2 poszła śladem siostry...
Tatuś (prawie że rodowity poznaniak) zszokowany zaistniałą nieprzewidzianą sytuacją
nie wiedział czy kręcić mocniej, czy przestać i zakneblować córki zanim zrobi się zadyma
Krzyknął tylko: nie mówi się legia tylko LECH!
na co M1: aha, pomyliło mi się
:)